Home Pojazdy Osobowe Opel Elektryczna Mokka po liftingu. Zmiany wychwyci wprawne oko

Opel

Elektryczna Mokka po liftingu. Zmiany wychwyci wprawne oko

Opel

Elektryczna Mokka po liftingu. Zmiany wychwyci wprawne oko

Po liftingu model prezentuje się na pewno lepiej. Różnice zauważą przede wszystkim fani marki
Fot. Stellantis
Przeczytasz w 2 min
Przeczytasz w 2 min

Nieduży crossover Opla został poddany odświeżeniu mniej więcej w połowie swojego rynkowego „życia”. Co się zmieniło? Z zewnątrz niezbyt wiele. Części zmian nie widać na pierwszy rzut oka.

Opel Mokka nowej generacji jest na rynku od czterech lat. Był jednym z pierwszych modeli marki zaprojektowanych w nowym, o wiele bardziej atrakcyjnym wizualnie stylu, z charakterystyczną odsłoną chłodnicy o nazwie Vizor. W porównaniu z poprzednikiem, nowa Mokka stanowi rewolucję – nie tylko w kwestii designu, ale i platformy. Powstała już za czasów, gdy Opel wchodził w skład koncernu Stellantis.

Czas na odświeżenie

Teraz – w cztery lata po debiucie – Mokka doczekała się liftingu. Zmiany mają sprawić, że model nie będzie wydawał się leciwy na tle najnowszych premier Opla, takich jak Frontera i Grandland. Przypomnijmy: Mokka jest dostępna zarówno w odmianach z silnikami spalinowymi, jak i w wersji całkowicie elektrycznej.

Z zewnątrz bez rewolucji

Aby dostrzec zmiany w wyglądzie Mokki, trzeba nieźle znać się na Oplach. Podpowiemy: chodzi o kształt przedniego zderzaka. Obecny ma być bardziej aerodynamiczny. Przeniesiono również miejsce mocowania przednich lamp przeciwmgłowych. Zmieniono też felgi – również poprawiają opływ powietrza.

Oprócz tego, zaktualizowano grafikę LED-ów na reflektorach z przodu i z tyłu (teraz mocniej przypomina tę z Frontery i Grandlanda), zmieniono wygląd logo na grillu i usunięto chromowane akcenty. Zamiast nich zastosowano czarne detale.

Więcej zmian we wnętrzu

W standardzie w kokpicie Mokki są teraz dwa ekrany – każdy z nich ma przekątną 10 cali. System multimedialny został zaktualizowany – ma teraz ikony i widżety podobne do tych, które znamy ze smartfonów, ulepszony układ obsługi głosowej (włącza się go, mówiąc „Hej, Opel!”) i zintegrowanego ChataGPT w nawigacji. Aktualizacje map przeprowadzane są w trybie OTA, czyli over the air („z chmury”, zdalnie).

Poza tym, przeprojektowano kierownicę, dodano gniazdo USB-C na nowej konsoli środkowej wykończonej matowym, srebrnym plastikiem i ograniczono liczbę przycisków – klimatyzacja nadal ma jednak osobny panel z przyciskami, co docenią kierowcy z bardziej „konserwatywnym” gustem. Kokpit teraz mocno przypomina ten znany z nowego Grandlanda.

Prostsza gama

Mokka, wzorem innych, nowych Opli, będzie teraz dostępna tylko w dwóch wersjach – Edition i GS. Druga z nich oferuje nieco bardziej sportową stylistykę, będzie też droższa. Do obydwu przewidziano opcjonalne pakiety wyposażenia.

Mokka Electric osiąga 156 KM i 260 Nm. Zasięg WLTP to 403 km, a akumulator ma pojemność 54 kWh.

Nasza Mokka to bestseller. Śmiały, przejrzysty i niepowtarzalny – samochód pełen charakteru, który zdecydowanie wyróżnia się w tłumie. Właśnie dlatego tylko delikatnie wyostrzyliśmy jego współczesny design za pomocą nowego logo Opel Blitz i elementów graficznych. Największą zmianę odnajdujemy we wnętrzu. Kokpit wydaje się teraz jeszcze bardziej przejrzysty i nawiązuje do grafiki Opel Vizor, charakterystycznego przedniego pasa samochodu. Ponadto, kierowca i pasażerowie nowej Mokki mogą korzystać z systemu multimedialnego nowej generacji – zachwalał lifting Florian Huettl, dyrektor generalny marki Opel.

Cen jeszcze nie znamy

Nie podano jeszcze cen nowej Mokki na rynek polski, w Niemczech wersja Electric kosztuje od 36 740 euro (ok. 159 000 zł). Co ciekawe, to oznacza, że Mokka jest zaledwie o ok. 4300 zł droższa od większej Frontery.

Na liście rywali Mokki Electric należy wyróżnić takie auta, jak Peugeot e-2008, Hyundai Kona Electric, Volkswagen ID.3 czy nowa Kia EV3, a także MG4.

MA

REKLAMA

Narzędzia
i kalkulatory