Rynek: Kradzieże pojazdów

Chcesz kupić Toyotę lub BMW ale boisz się kradzieży? Spokojnie jest coraz lepiej

Podsumowanie zeszłego roku wyskazało, że najczęściej kradzionymi pojazdami były Toyoty

IBRM Samar podsumował kwestie kradzieży samochodów w 2025 roku w Polsce. Zjawisko, choć oczywiście niepokojące, nie jest tak silne, jak w poprzednich latach. Jakie auta są najczęściej kradzione? Co z modelami elektrycznymi?

Z danych IBRM Samar, opracowanych na podstawie wyrejestrowań z CEPiK, wynika, że w całym 2025 roku z powodu kradzieży wyrejestrowano 4 751 samochodów osobowych i dostawczych o DMC do 6 ton. To wynik o 10,8% niższy niż w 2024 roku i jednocześnie najniższy od 2018 roku, odkąd Samar systematycznie analizuje te dane.

Warto przy tym pamiętać, że statystyki CEPiK i Policji nie są tożsame. Policja ujmuje pojazd jako skradziony w momencie zgłoszenia zaginięcia, natomiast do CEPiK trafia on dopiero wtedy, gdy zostanie formalnie wyrejestrowany w następstwie kradzieży. Pomiędzy jednym a drugim zdarzeniem potrafią minąć miesiące, a czasem nawet ponad rok. Część pojazdów zgłoszonych jako skradzione wraca do właścicieli i nigdy nie trafia do rejestru wyrejestrowań, inne z kolei „pojawiają się” w CEPiK-u z opóźnieniem, już w kolejnym roku kalendarzowym. Mimo tych różnic trend jest jednoznaczny – liczba kradzieży maleje systematycznie od czterech lat, a ich udział w całym parku pojazdów jest dziś marginalny. Wyrejestrowania z powodu kradzieży stanowią niespełna 0,02 procent z około 23,5 mln samochodów osobowych i dostawczych zarejestrowanych w Polsce.

Nie zawsze tak było

Skala obecnego zjawiska szczególnie wyraźnie kontrastuje z realiami sprzed dwóch-trzech dekad. W rekordowym 1999 roku skradziono w Polsce 71 543 auta, a jeszcze w 2005 roku były to 45 292 pojazdy. Na tym tle wynik z 2025 roku pokazuje, jak bardzo zmienił się rynek – zarówno pod względem zabezpieczeń technicznych, jak i struktury przestępczości samochodowej.

Geografia kradzieży pozostaje jednak niezmienna. Mazowsze zdecydowanie dominuje w statystykach – w 2025 roku wyrejestrowano tam 1 811 skradzionych aut, co odpowiada 38 procentom wszystkich kradzieży w kraju. W niechlubnej statystyce przoduje Warszawa, gdzie zniknęło 1 146 pojazdów – to 24,1 procent całego „rynku” kradzieży w Polsce. To więcej niż łącznie w dziesięciu województwach o najniższej liczbie takich zdarzeń. Na drugim biegunie znalazły się województwa opolskie (48 aut) i podlaskie (47 aut), gdzie ryzyko kradzieży pozostaje relatywnie najniższe.

Jakie auta są najczęściej kradzione?

Popularność na rynku wtórnym i dostępność części wciąż mają znaczenie, jeśli chodzi o marki, które najczęściej padają łupem złodziei. Liderem pozostaje Toyota, która – mimo ogólnego spadku kradzieży – zanotowała 950 wyrejestrowań, co oznacza wzrost o 3,6 procent rok do roku. To jedyny przypadek wzrostu w czołowej dziesiątce marek. Bardzo istotna jest tu lokalizacja: 687 z 950 Toyot skradziono w województwie mazowieckim, a 473 egzemplarze – niemal połowę krajowego wyniku – w samej Warszawie.

TOP 10 marek najczęściej wyrejestrowanych z powodu kradzieży w 2025 roku:

  1. Toyota – 950 szt.
  2. Audi – 397 szt.
  3. BMW – 385 szt.
  4. Volkswagen – 344 szt.
  5. Mercedes – 250 szt.
  6. Hyundai – 222 szt.
  7. Kia – 214 szt.
  8. Renault – 210 szt.
  9. Ford – 175 szt.
  10. Fiat – 161 szt.

Na poziomie modeli, najczęściej kradzionym samochodem w Polsce w 2025 roku była Toyota Corolla – 360 sztuk, przed Toyotą RAV4 (201 szt.) i Toyotą C-HR (138 szt.). Zwraca uwagę obecność aut użytkowych – Fiat Ducato (96 szt.) i Renault Master (84 szt.) – które znalazły się w ścisłej czołówce. W wielu markach to właśnie modele dostawcze były kradzione częściej niż samochody osobowe, co wiąże się z ich wykorzystaniem w działalności gospodarczej i wysoką wartością użytkową.

Interesująco wygląda także struktura wiekowa pojazdów. Dane CEPiK pokazują, że złodzieje najczęściej sięgają po auta mające do 10 lat, a najbardziej „popularne” roczniki to 2019 (543 szt.) oraz 2021 (449 szt.). Nie zawsze więc największa obecność modelu na polskich drogach przekłada się na jego atrakcyjność dla przestępców. Przykładem jest Dacia Duster, której w całym 2025 roku skradziono zaledwie 4 egzemplarze. Z kolei Renault Austral… nie odnotowano ani razu. Można więc wysnuć tezę, że osobowe auta francuskie są relatywnie mało interesujące dla amatorów cudzej własności. Co innego w przypadku dostawczych.

Znikają również samochody rzadsze i drogie – w statystykach pojawiają się m.in. Jeep Grand Cherokee (62 szt.), Jeep Wrangler (23 szt.), Alfa Romeo Stelvio (22 szt.), Range Rover Sport (21 sztuk, co ciekawe, ten model jest bardzo często kradzionym autem np. w Wielkiej Brytanii i w Niemczech), Porsche Cayenne (19 szt.) czy nawet Maserati – 12 aut, z czego 8 stanowił model Levante.

Kradzieże aut elektrycznych

Samochody elektryczne w statystykach kradzieży wciąż pozostają marginesem, ale ich obecność w danych CEPiK za 2025 rok jest już zauważalna. W całym roku z powodu kradzieży wyrejestrowano 49 aut elektrycznych, co na tle 4751 wszystkich skradzionych pojazdów oznacza udział rzędu około 1 procenta. To bardzo mało, zwłaszcza jeśli zestawić ten wynik z dynamicznie rosnącą liczbą „elektryków” na polskich drogach. Najczęściej znikały modele relatywnie popularne i dobrze znane rynkowi wtórnemu – m.in. Nissan Leaf (9 sztuk) oraz Porsche Taycan (6 sztuk).

Dlaczego w ogóle kradnie się auta elektryczne? Powodów jest kilka. Wartość komponentów, zwłaszcza baterii trakcyjnych, silników elektrycznych i modułów mocy, jest bardzo wysoka, a popyt na części używane rośnie wraz z liczbą eksploatowanych pojazdów. Kradzieże rzadko mają na celu ponowne wprowadzenie auta do ruchu – w przypadku elektryków częściej chodzi o demontaż pojazdu na części. Mimo zaawansowanych systemów łączności, nie wszystkie auta są stale podłączone do sieci, a część zabezpieczeń da się obejść.

Jednocześnie niska liczba kradzieży pokazuje, że samochody elektryczne nie są dziś dla złodziei priorytetowym celem. Nadal trudniej je „spieniężyć” niż popularne auta spalinowe, a ryzyko identyfikacji jest wyższe. Mimo wszystko, wraz z dalszym wzrostem ich udziału w parku samochodowym temat ten z pewnością będzie wracał coraz częściej.

PMA

REKLAMA