W skrócie:
- Program „NaszEauto” został formalnie wyczerpany
- W puli było 1,182 mld zł z KPO, a złożone podania opiewają dziś na ponad 1,25 mld zł
- Dotychczas złożono około 39,7 tys. wniosków
- Fundusz przyjmuje jeszcze wnioski, ale już tylko warunkowo
- Od startu programu 76% wniosków dotyczyło leasingu, a 24% zakupu prywatnego
Budżet wyczerpany w styczniu
To miał być program rozpisany do końca kwietnia 2026 roku. W praktyce zakończył się w styczniu. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) poinformował właśnie, że budżet programu „NaszEauto” został wyczerpany już 27 stycznia 2026 r.
Mimo to nabór formalnie nie został jeszcze zamknięty, ponieważ nowe wnioski są przyjmowane warunkowo, z zastrzeżeniem, że ich dalsze procedowanie będzie możliwe tylko wtedy, gdy w systemie pojawią się „uwolnione” środki.
Skala zainteresowania robi wrażenie. Jak podaje NFOŚiGW, dotychczas złożono około 39,7 tys. wniosków na łączną kwotę przekraczającą 1 mld 253 mln zł. Dostępna alokacja wynosiła 1 mld 182 mln zł. Fundusz tłumaczy, że przyjmowanie wniosków ponad limit wynika z doświadczenia, bo część podań kończy się negatywną oceną (m.in. wnioski podwójne lub nieuzupełnione), część beneficjentów rezygnuje, a w niektórych przypadkach dochodzi do zwrotu środków, np. po szkodzie całkowitej czy kradzieży pojazdu. Dzięki temu pieniądze wracają do puli i mogą zostać rozdysponowane ponownie.

Przypomnijmy, że warunkowy tryb dotyczy wniosków o numerach zaczynających się od NE/038643, które wpłynęły 27 stycznia 2026 r. po godz. 11:05. Każdy wnioskodawca otrzymuje informację o statusie drogą mailową, a postępy można sprawdzać na stronie programu – informuje Fundusz.
W kasie pusto
Dla rynku to jednak jasny sygnał, że pieniędzy w praktyce już nie ma. Portal Elektromobilni.pl informował 27 stycznia, że stopień wykorzystania budżetu osiągnął 100 proc., a nabór zostanie zamknięty przed pierwotnie planowaną datą 30 kwietnia 2026 r. Serwis, powołując się na nieoficjalne informacje, wskazywał, że ewentualna dodatkowa pula może wynieść „kilkadziesiąt milionów złotych”.
Pisaliśmy także o tym, że tempo składania wniosków w ostatnich tygodniach było imponujące. Tylko w pierwszych szesnastu dniach roku do NFOŚiGW wpłynęło niemal 4,8 tys. nowych wniosków, czyli średnio blisko 300 dziennie. Według danych EV Klub Polska wykorzystanie budżetu sięgało wtedy 92,48 proc., a do rozdysponowania pozostawało niespełna 90 mln zł. – To są ostatnie dni programu dopłat „NaszEauto” – mówił wówczas Łukasz Lewandowski, prezes Fundacji EV Klub Polska. Prognoza okazała się trafna.
Program i jego metamorfoza
Program wystartował w lutym 2025 r. i od początku był finansowany ze środków Krajowego Planu Odbudowy. Jesienią przeszedł istotną modyfikację. 13 października 2025 r. NFOŚiGW wraz z Ministerstwem Klimatu i Środowiska ogłosił rozszerzenie wsparcia, gdzie poza samochodami osobowymi kategorii M1 objęto nim również pojazdy dostawcze N1 do 3,5 tony oraz małe busy M2 do 5 ton. Poszerzono też katalog beneficjentów o m.in. organizacje pozarządowe, szkoły, szpitale i instytucje realizujące kontrakty z NFZ.
Już na początku października 2025 r., jak informował wówczas Fundusz, złożono ponad 16,3 tys. wniosków na kwotę przekraczającą 500 mln zł. Prawdziwe przyspieszenie przyszło jednak w IV kwartale i na początku 2026 r., gdy rynek wyraźnie przyspieszył.
Od startu programu aż 76 proc. wniosków dotyczyło leasingu, a 24 proc. zakupu prywatnego. To pokazuje, że dopłaty stały się narzędziem przede wszystkim dla firm i instytucji, które elektryfikowały floty.
Efekty są widoczne
Efekt widać w statystykach rejestracji. Jak podawał Maciej Gis z Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności, udział samochodów elektrycznych w rejestracjach nowych aut w Polsce wzrósł z poziomu 3-4 proc. do około 11 proc. w ciągu niespełna roku. W całym 2025 r. zarejestrowano ponad 43,3 tys. nowych osobowych elektryków, co oznacza wzrost o 161 proc. rok do roku.
Oczywiście „NaszEauto” nie rozwiązał wszystkich problemów elektromobilności w Polsce, bo wciąż barierą pozostaje infrastruktura ładowania czy cena pojazdów bez dopłat (te spadają powoli – przyp. red.). Ale skala zainteresowania pokazała, że rynek czekał na taki finansowy impuls. Teraz pytanie brzmi, czy po wyczerpaniu środków z KPO pojawi się jego kontynuacja. Na razie Fundusz mówi wyłącznie o pełnym wykorzystaniu dostępnej alokacji. A tysiące wnioskodawców sprawdzają skrzynki mailowe, licząc, że znajdą się w grupie, dla której jeszcze wystarczy pieniędzy.
Oskar Włostowski
