W skrócie:
- eArocs 400, to pierwszy, ciężarowy elektryczny model Mercedesa dedykowany do pracy w budownictwie
- Producent zapowiada rozpoczęcie sprzedaży w kwietniu, a produkcję bazowego pojazdu w trzecim kwartale 2026 r.
- Pojazd korzysta z dwóch baterii LFP o łącznej pojemności 414 kWh.
- Rynek elektrycznych maszym budowlanych do 2032 roku osiągnie wartość 58 mld USD
eArocs 400: Premiera w dobie wzrostów
Elektryfikacja budownictwa to nie wizja, to już jeden z najważniejszych kierunków zmian w europejskim transporcie i sektorze maszyn – przekonują producenci. Przykład? Mercedes, prezentując eArocs 400, dołącza do nowego wyścigu, wyścigu o bezemisyjne place budowy – i robi to w momencie, gdy rynek elektrycznych maszyn budowlanych rośnie szybciej niż jakakolwiek inna gałąź branży ciężkiej.
Według raportu Fortune Business Insights jego wartość ma wzrosnąć z 12,04 mld USD w 2024 r. do 57,95 mld USD w 2032 r., przy imponującym CAGR (średni roczny wzrost inwestycji) na poziomie 21,7 proc. Dla porównania cały rynek maszyn budowlanych rośnie w tempie zaledwie 6,6 proc. – przypomina Maksym Berger z portalu Elektromobilni.pl.
Rynek dojrzewa
W tym kontekście debiut eArocs 400 nie jest tylko premierą kolejnego modelu, lecz wiadomością dla rynku, że elektryfikacja ciężkiego sprzętu wchodzi w fazę dojrzałości. Mercedes-Benz zapowiada rozpoczęcie sprzedaży w kwietniu, a produkcję bazowego pojazdu w trzecim kwartale 2026 r. To pierwszy elektryczny Arocs przeznaczony do pracy w budownictwie – segmencie, który dotąd uchodził za jeden z najtrudniejszych do zelektryfikowania – czytamy w na stronie producenta.
E-ciężarówka, która ma wytrzymać budowę
eArocs 400 korzysta z dwóch baterii LFP o łącznej pojemności 414 kWh. Mercedes deklaruje zasięg do 240 km w konfiguracji wywrotki i 200 km w betonomieszarce. To wartości, które – jak podkreśla producent – pozwalają na pełny dzień pracy bez ładowania pośredniego. Ładowanie od 10 do 80 proc. ma trwać około 46 minut przy mocy do 400 kW.

Napęd zapewnia centralny silnik o mocy ciągłej 380 kW i szczytowej 450 kW, współpracujący z 3‑biegową przekładnią. Konstrukcja bazuje na sprawdzonych podzespołach Arocsa: ramie, zawieszeniu stalowym i układach osiowych, co ma zagwarantować odporność na warunki placu budowy. Mercedes podkreśla, że dzięki rekuperacji i elektrycznym funkcjom zabudów eArocs jest „co najmniej 50 proc. bardziej efektywny energetycznie niż porównywalny diesel”.
Rynek, który przyspiesza szybciej niż regulacje
Rosnące zainteresowanie elektrycznymi maszynami budowlanymi nie jest przypadkiem. Z jednej strony to efekt spadku cen baterii litowo-jonowych, z drugiej – presji regulacyjnej. UE wymaga neutralności klimatycznej do 2050 r., a normy Stage V już dziś ograniczają emisje maszyn spalinowych. W wielu europejskich miastach obowiązują zakazy wjazdu dla ciężkiego sprzętu spalinowego na place budowy w centrach miast.
Portal Elektromobilni.pl zwracał już uwagę, że elektryczne maszyny – od koparek po walce drogowe – stają się atrakcyjne nie tylko ekologicznie, ale i operacyjnie: są cichsze, tańsze w utrzymaniu i łatwiejsze w obsłudze. Volvo CE, Caterpillar, Komatsu, JCB czy Hitachi już oferują pełne linie sprzętu elektrycznego, a rozwój technologii ładowania dynamicznego i indukcyjnego może w najbliższych latach zmienić sposób pracy na budowach.

Elektryczne ciężarówki, czyli eHDV: między sukcesami a twardą rzeczywistością
Równolegle elektryfikacja ciężarówek budowlanych i transportowych nabiera tempa. Renault Trucks pokazało niedawno spektakularny przykład – model T E-Tech o nominalnym zasięgu 300 km przejechał w ciągu doby 1007 km dzięki odpowiedniej strategii ładowania i podwójnej obsadzie kierowców.
Szwajcarski operator Hugelshofer Logistik, który ma już 80 elektrycznych ciężarówek, obniżył koszty eksploatacji o 30 proc. dzięki lokalnej infrastrukturze i ulgom LSVA – czytamy w komunikacie prasowym Renault-Trucks.
Jednocześnie polska branża transportowa studzi entuzjazm. Jak przypomina WNP.pl, według Macieja Wrońskiego z TLP elektryczne ciężarówki w transporcie dalekobieżnym mogą dziś pokonywać 6000–7000 km miesięcznie, podczas gdy potrzeba 10-12 tys. km.
Dodatkowa masa baterii zmniejsza ładowność o ok. 2 tony, co w transporcie masowym oznacza nawet 12 proc. utraty przychodu. A skala inwestycji? Aby osiągnąć cele klimatyczne, Polska powinna wydawać 71 mld zł rocznie na wymianę taboru, przy obecnych programach wsparcia na poziomie 2 mld zł.
Co dalej?
Elektryfikacja budownictwa i transportu ciężkiego nie jest już pytaniem „czy”, lecz „jak szybko”. Przykłady Szwajcarii czy operatorów takich jak Hugelshofer pokazują, że przy odpowiedniej infrastrukturze i polityce publicznej elektryczne ciężarówki mogą być konkurencyjne już dziś. Z drugiej strony polski rynek jasno wskazuje bariery. To: koszty, ładowność, brak wsparcia finansowego i ograniczenia legislacyjne.

Mercedes eArocs 400 wpisuje się w ten krajobraz jako pojazd, który ma realnie pracować na budowie, a nie tylko w folderach marketingowych. Jego debiut to kolejny dowód, że elektryfikacja ciężkiego sprzętu wchodzi w etap, w którym technologia zaczyna doganiać ambicje regulacyjne.
Oskar Włostowski






