Transport morski

Bałtycki wieloryb pływa na bateriach. 10 MWh pojemności i 12 minut ładowania!

Prom plug-in rozpoczął regularne rejsy między Puttgarden w Niemczech a duńskim Rødby
Źródło zdjęcia: Cemre Shipyard

Na Bałtyku zaczyna się cicha, ale ważna zmiana. Zamiast diesla są megawatogodziny energii z lądu, a zamiast spalin – cisza i brak emisji. Nowy prom towarowy „Baltic Whale” Scandlines pokazuje, że elektryfikacja transportu morskiego przestaje być eksperymentem, a staje się realnym modelem biznesowym.

W skrócie:

  • Nowy prom towarowy „Baltic Whale” Scandlines już kursuje na trasie Puttgarden – Rødby
  • Jednostkę wyposażono w baterię litowo-jonową o pojemności 10 MWh
  • Czas ładowania? 12 minut! Najmocniejsze przyłącze oferuje moc do 25 MW
  • Statek posiada także zapasowe generatory diesla. Na szelki wypadek

Bałtycki wieloryb i ekosystem

Kilka lat temu elektryfikacja żeglugi morskiej wydawała się koncepcją zbyt ambitną nawet dla krótkich tras. Dziś jednak, jak opisuje serwis CleanTechnica, na jednej z najważniejszych przepraw Bałtyku pojawiła się jednostka, która redefiniuje zasady gry.

Mowa o promie towarowym Baltic Whale (bałtycki wieloryb), który rozpoczął regularne rejsy między Puttgarden w Niemczech a duńskim Rødby. To trasa o długości 18,5 kilometra, pokonywana jest w 45 minut, bez bezpośrednich emisji spalin. Kluczem jest tu nie tylko sam statek, ale cały ekosystem infrastruktury energetycznej, który powstał wokół niego.

Jednostka została wyposażona w baterię litowo-jonową o pojemności około 10 MWh. To wartość porównywalna z magazynami energii stosowanymi w dużych instalacjach przemysłowych. Co istotne, ładowanie odbywa się w portach – w Rødbyhavn przyłącze oferuje moc do 25 MW, a w Puttgarden 15 MW. Dzięki temu pełne lub niemal pełne ładowanie trwa zaledwie około 12 minut.

Krótki czas postoju

To właśnie ten parametr zmienia wszystko. Krótki czas w porcie sprawia, że prom może funkcjonować w trybie wysokiej częstotliwości, bez zakłócania rozkładu rejsów. Jednocześnie – jak zaznaczają inżynierowie cytowani przez CleanTechnica – w sytuacji ograniczonego ładowania jednostka automatycznie wydłuża czas przeprawy do około godziny, optymalizując zużycie energii. To zupełnie nowe podejście do planowania rejsów, bo zamiast sztywnego czasu dokonano przejścia na dynamiczne zarządzanie energią.

Baltic Whale nie jest jednak projektem czysto eksperymentalnym. To pełnoprawne „narzędzie logistyczne”. Statek o długości 147,4 metra i szerokości 25,4 metra może przewozić 66 jednostek ładunkowych na dwóch pokładach, zwiększając przepustowość operatora o około 27 proc.

Co więcej, został wyspecjalizowany w transporcie ładunków niebezpiecznych, takich jak chemikalia czy baterie, odciążając tradycyjne promy pasażerskie – wylicza stocznia Cemre Shipyard. Pojemność pasażerska wynosi 140 osób.

Zapasowe generatory diesla

Nie bez znaczenia jest jednak fakt, że mimo elektrycznego napędu, jednostka posiada także zapasowe generatory diesla. Jak podkreślają eksperci, nie są one wykorzystywane w standardowej eksploatacji, ale pozostają konieczne z punktu widzenia bezpieczeństwa i niezawodności. To pokazuje, że branża znajduje się w fazie przejściowej – między światem paliw kopalnych a pełną elektryfikacją, oceniają „stoczniowcy”. Na bateriach prom rozwija prędkość ok. 10 węzłów, a w trybie plug-in ok. 16 węzłów.

Bałtyk jako laboratorium transformacji

Projekt Scandlines nie powstał w próżni. Już wcześniej region Morza Bałtyckiego stał się jednym z najważniejszych poligonów dla bezemisyjnej żeglugi.

Przykładem jest opisywany przez Elektromobilni.pl prom Candela P-12 Nova, który dwa lata temu rozpoczął kursy w Sztokholmie. To jednostka znacznie mniejsza, ale technologicznie równie przełomowa. Dzięki zastosowaniu skrzydeł hydrodynamicznych typu hydrofoil kadłub unosi się nad wodą, co – według danych producenta – pozwala ograniczyć zużycie energii nawet o 80 proc.

Efekt? 15-kilometrową trasę Nova pokonuje w około 30 minut, osiągając prędkość 25 węzłów. Co istotne, ładowanie odbywa się przy użyciu standardowej szybkiej ładowarki, bez konieczności budowy rozbudowanej infrastruktury portowej. Jak podkreślał Gustav Hasselskog, cytowany przez Elektromobilni.pl, celem projektu jest nie tylko redukcja emisji, ale też przywrócenie znaczenia transportu wodnego w miastach.

Nie tylko Baltic Whale

Transformacja postępuje szerzej, niż mogłoby się wydawać. Na Bałtyku i jego zapleczu operuje już kilka interesujących przykładów jednostek nisko- i zeroemisyjnych. W Norwegii, choć formalnie poza Bałtykiem, ale w tym samym ekosystemie regulacyjnym – od lat funkcjonuje prom MF Ampere, uznawany za jeden z pierwszych w pełni elektrycznych promów samochodowych na świecie. Jego sukces stał się impulsem dla całej Skandynawii.

Na samym Bałtyku Scandlines rozwija kolejne projekty. Jak informuje stocznia Cemre Shipyard, powstający prom FUTURA – również o baterii około 10 MWh – ma być największą tego typu jednostką na świecie. W trybie elektrycznym będzie poruszał się z prędkością około 10 węzłów, a w hybrydowym do 16 węzłów. Co istotne, konstrukcja przewiduje przyszłą adaptację do napędu metanolowego, co pokazuje, że branża nie zamyka się na jedną technologię.

Coraz częściej pojawiają się też hybrydowe promy pasażerskie obsługujące krótkie trasy między Danią, Niemcami i Szwecją, które w portach przechodzą na zasilanie z lądu (tzw. shore power). Choć nie są w pełni bezemisyjne, znacząco ograniczają emisję w newralgicznych obszarach przybrzeżnych.

Rynek rośnie szybciej, niż zakładano

Mimo że globalny transport morski nadal odpowiada za około 2-3 proc. światowych emisji CO₂ (dane Międzynarodowej Organizacji Morskiej, IMO), to segment żeglugi krótkodystansowej rozwija się dziś najszybciej pod względem elektryfikacji.

Według branżowych analiz, to właśnie krótkie trasy – o przewidywalnych dystansach i stałych punktach ładowania – są idealnym środowiskiem dla napędów bateryjnych. Można zatem powiedzieć, że Bałtyk, z gęstą siecią portów i relatywnie niewielkimi odległościami, staje się naturalnym liderem tej zmiany.

Oskar Włostowski

REKLAMA