Transport ciężki pod presją

Niderlandy przyspieszają rewolucję transportową. E‑ciężarówki potrzebują 7400 punktów ładowania

Dziś tylko 1,3 proc. holenderskich trucków jest w pełni elektrycznych
Źródło zdjęcia: DAF

Królestwo Niderlandów wyrasta na jedno z najważniejszych europejskich centrów zrównoważonej mobilności – od elektrycznych ciężarówek po zaawansowane kompozyty dla motoryzacji i lotnictwa. Jak podkreśla Pim Grol z Holland High Tech i RAI Automotive Industry NL, kraj robi szybkie postępy, ale utrzymanie pozycji lidera będzie wymagało strategicznych decyzji, inwestycji i sprawnego łączenia polityki przemysłowej z innowacjami.

W skrócie:

  • Niderlandy wyrosły na jedno z najważniejszych europejskich centrów zrównoważonej mobilności
  • Holendrzy zarejestrowali w 2025 roku 144 tysiące nowych samochodów elektrycznych
  • Utrzymanie pozycji jednego z europejskich liderów transformacji napędowej będzie wymagało podjęcia strategicznych decyzji
  • Kraj nie jest potęga w produkcji aut osobowych za to jedna trzecia europejskich ciężarówek powyżej 16 ton powstaje właśnie w Niderlandach
  • Sieć ładowania ciężarówek jest niewystarczająca. Potrzeba 7400 punktów ładowania dla ciężarówek

Niderlandy przyspieszają elektryfikację

Holandia (Niderlandy) od lat uchodzi za państwo, które potrafi przekuwać ambicje w konkretne projekty, ale tempo zmian, jakie opisuje serwis ioplus.nl, pokazuje, że dziś stawka jest wyższa niż kiedykolwiek. Kraj jednocześnie rozwija elektryfikację transportu i technologie materiałowe, które mają odciążyć zarówno drogi, jak i lotnictwo.

Pim Grol, członek rady programowej ds. zrównoważonej mobilności w Holland High Tech i dyrektor RAI Automotive Industry NL, nie ukrywa ostrożnego optymizmu. – Bardzo ucieszyło mnie, że nowy rząd ponownie uznaje innowacje za priorytet – mówi w rozmowie cytowanej przez ioplus.nl.

Elektryfikacja pozostaje fundamentem tej transformacji. Choć w Europie pojawiły się obawy o spowolnienie rynku, zwłaszcza po tym, jak plan całkowitego zakazu sprzedaży aut spalinowych od 2035 roku został rozwodniony do 90 proc. udziału pojazdów bezemisyjnych, Grol podkreśla, że w krajach takich jak Norwegia, Dania czy Niderlandy właśnie „elektryki” wciąż zdobywają rynek.

Według danych, rok 2025 był rekordowy – Holendrzy zarejestrowali 144 tysiące nowych samochodów elektrycznych.

Presja rośnie

Jeszcze ciekawsza sytuacja panuje w segmencie pojazdów ciężkich. Choć dziś tylko 1,3 proc. holenderskich trucków jest w pełni elektrycznych, presja na przyspieszenie rośnie. Od lipca br. przewoźnicy zaczną płacić opłatę kilometrową zależną m.in. od emisji CO₂ i masy pojazdu, co ma realnie zachęcić do wymiany floty. Równocześnie ponownie uruchomiono program dopłat AanZET do zakupu elektrycznych ciężarówek.

Ciężarówkowa potęga

Niderlandy, choć nie są potęgą w produkcji aut osobowych, w segmencie ciężkim mają pozycję wyjątkową. Jak przypomina Grol, jedna trzecia europejskich ciężarówek powyżej 16 ton powstaje właśnie tutaj. DAF i Scania mają w kraju głębokie korzenie, a DAF niedawno ogłosił rozszerzenie programu e‑trucków o kolejne warianty 6×2, 6×4 i 8×4, przeznaczone do dystrybucji i budownictwa.

Dlaczego więc elektryczne ciężarówki wciąż stanowią margines rynku? Grol nie owija w bawełnę „Bo biznesowo to się jeszcze nie spina”. Pojazdy można produkować i kupować, ale brakuje infrastruktury, która decyduje o całkowitym koszcie posiadania. Konsument może kierować się emocjami, wyglądem czy chęcią jazdy „na zielono”. Przewoźnik liczy każdy kilometr. Jeśli elektryk jest droższy lub mniej praktyczny niż diesel, decyzja jest prosta – argumentuje.

Zapotrzebowanie energetyczne

Problemem jest także fizyczna przepustowość sieci. Holenderska infrastruktura energetyczna jest przeciążona, a wolnych punktów przyłączeniowych dla dużych odbiorców praktycznie nie ma. Tymczasem według wyliczeń TNO, zapotrzebowanie energetyczne dostawczaków i ciężarówek może wzrosnąć do 1700 GWh w 2030 roku, jeśli miasta wprowadzą szerokie strefy zeroemisyjne. To oznacza konieczność budowy 18 600 punktów ładowania dla dostawczaków i 7400 dla ciężarówek. Narodowa Agenda Infrastruktury Ładowania (NAL) pracuje już nad planami rozmieszczenia szybkich ładowarek przy autostradach.

Inwestycje w kompozyty

Jednak zrównoważona mobilność to nie tylko baterie i ładowarki. Holandia inwestuje również w materiały, które mają odciążyć pojazdy i samoloty. Krajowe firmy i instytuty badawcze rozwijają zaawansowane kompozyty – lżejsze i mocniejsze niż stal czy aluminium. Firma TU Delft pracuje nawet nad algorytmem kwantowym, który pozwala optymalnie układać włókna w strukturach kompozytowych dla lotnictwa. To przykład, jak high‑tech przenika dziś do przemysłu transportowego – piszą tamtejsze media.

Poprawa bezpieczeństwa i trwałości akumulatorów

Wszystkie te działania wymagają jednak spójnego ekosystemu. Holland High Tech pełni tu rolę łącznika między biznesem, nauką i administracją. Druga edycja programu SME High Tech Call zachęca małe i średnie firmy do współpracy z ośrodkami badawczymi nad projektami z kluczowych technologii, w tym mobilności. Budżet to 5 milionów euro – inwestycja w kompetencje i R&D sektora MŚP – czytamy na stronie ioplis.nl.

Równolegle rozwijany jest projekt BatteryX, którego celem jest poprawa bezpieczeństwa i trwałości akumulatorów. Wykorzystuje się w nim m.in. tomografię rentgenowską do wykrywania defektów niewidocznych w standardowych testach. Współpracują przy nim TNO, INNER, EMOSS i EcarACCU.

Jeszcze większą skalę ma Battery Competence Cluster (BCC‑NL), którym kieruje Grol. To konsorcjum 65 podmiotów, od VDL po TNO, TU Delft i TU Eindhoven, pracujące nad technologiami akumulatorowymi przyszłości. Łączny budżet to około 800 milionów euro, z czego 300 milionów pochodzi ze środków publicznych, a 500 milionów z prywatnych.

Wszystkie atuty w ręku

Niderlandy mają więc kompetencje, przemysł, naukę i ambicje, by pozostać liderem zielonej mobilności. Ale jak zauważa Grol, potrzebne są stabilne ramy finansowe. Poprzedni rząd zlikwidował Narodowy Fundusz Wzrostu, kluczowy dla budowania przyszłej siły gospodarczej kraju i europejskiej autonomii technologicznej. Dlatego Grol z ulgą przyjął deklarację nowego gabinetu, że innowacje znów będą traktowane priorytetowo. Liczy, że fundusz zostanie przywrócony – bo bez długofalowego wsparcia nawet najlepsze technologie nie wyjadą poza laboratoria.

Oskar Włostowski

REKLAMA