W skrócie:
- W 2025 roku e- auta potaniały niemal wszędzie
- Specyficznym rynkiem okazały się Stany Zjednoczone
- Brakuje tam tańszych modeli elektrycznych. Amerykanie preferują „od zawsze” duże auta
- Penetracja rynku EV wciąż oscyluje w USA wokół 10 procent — trzy razy mniej niż średnia światowa
Auta elektryczne, czyli trend z jednym wyjątkiem
Rok 2025 miał być kolejnym etapem globalnej elektryfikacji transportu — i faktycznie był. Według raportu Global EV Outlook 2026 opublikowanego przez Międzynarodową Agencję Energetyczną (IEA), co czwarty nowy samochód sprzedany na świecie był elektryczny – pisaliśmy o tym niedawno na Elektromobilni.pl. Sprzedaż EV przekroczyła 20 milionów sztuk, rosnąc o 20 procent rok do roku. Jednocześnie średnie ceny baterii spadły o kolejne 8 procent dzięki niższym kosztom surowców i popularyzacji technologii LFP, która ogranicza użycie drogiego kobaltu i niklu.

Sęk w tym, że ten globalny trend ma jednak jeden wyraźny wyjątek, a nazywa się on – Stany Zjednoczone. Jak zauważa redakcja Rest of World, USA są dziś jednym z nielicznych dużych rynków, na których elektryki nie tylko nie tanieją, ale wręcz stają się trudniej dostępne. Penetracja rynku EV wciąż oscyluje tam wokół 10 procent — trzy razy mniej niż średnia światowa.
Polityka, która wyhamowała rynek
Rest of World zwraca uwagę, że kluczowym czynnikiem jest gwałtowna zmiana polityki federalnej. W kwietniu 2023 roku administracja Joe Bidena wyznaczyła ambitny cel, tj. 56 procent nowych aut sprzedawanych w USA w 2032 roku miało być elektrycznych. Jednak w styczniu 2025 roku administracja Donalda Trumpa zniosła ten cel rozporządzeniem, argumentując, że chodzi o „prawdziwy wybór konsumentów”.
To nie koniec. W lipcu 2025 roku uchwalono tzw. One Big Beautiful Bill Act, który zlikwidował kary dla producentów za niespełnianie norm efektywności paliwowej. W praktyce oznacza to mniejszą motywację do oferowania elektryków. Ustawa uderzyła również w nabywców: zniosła federalne ulgi podatkowe na zakup nowych i używanych EV po wrześniu 2025 roku, a dodatkowo zaproponowała roczną opłatę 250 dolarów dla właścicieli aut elektrycznych.
IEA podkreśla, że w ostatnim kwartale 2025 roku sprzedaż nowych EV w USA była aż o 45 procent niższa niż rok wcześniej. Agencja ostrzega, że w 2026 roku „praktycznie nie będzie żadnego rządowego wsparcia finansowego” dla kupujących „elektryki”.
Podobny trend — choć mniej dramatyczny — widać w Kanadzie, gdzie udział EV spadł z 17 do 11 procent po zakończeniu programu dopłat.
Świat przyspiesza, Ameryka hamuje
Podczas gdy Ameryka Północna wycofywała się z subsydiów, reszta świata robiła coś dokładnie odwrotnego. IEA wylicza, że w 2025 roku wiele krajów wprowadziło nowe zachęty dla producentów i konsumentów, co przełożyło się na dynamiczny wzrost sprzedaży.

Największym beneficjentem globalnego boomu są marki chińskie. W Ameryce Łacińskiej, Azji Południowo‑Wschodniej i części Europy odpowiadały one nawet za 85 procent sprzedaży EV. W Indonezji większość aut elektrycznych, które nie były importowane, produkowano lokalnie — również przez chińskie firmy.
W USA ten scenariusz jest niemożliwy. Chińskie elektryki objęte są 100‑procentowym cłem, co czyni je niekonkurencyjnymi. Dodatkowo amerykańskie władze anulowały duże inwestycje firm Gotion i CATL oraz zakazały stosowania chińskiego oprogramowania w samochodach podłączonych do sieci.
SUV‑y kontra zdrowy rozsądek cenowy
Drugim problemem jest struktura rynku. Amerykanie kochają duże auta — i to widać również w segmencie EV. Ponad 85 procent elektryków dostępnych w USA to SUV‑y lub inne duże modele. To najwyższy odsetek na świecie. A duże auto oznacza większą baterię, wyższą masę i wyższą cenę.
Globalnie SUV‑y stanowiły w 2025 roku około połowy oferty EV. W Europie — trzy czwarte. Ale, jak zauważa IEA, na Starym Kontynencie dostępność małych, tańszych „elektryków” „znacząco się poprawiła” i będzie rosła dzięki nadchodzącym regulacjom UE. W USA takiej podaży po prostu nie ma.
Świat masowy, Ameryka elitarnych elektryków
Najlepszym dowodem na to, że masowy rynek potrzebuje tanich modeli, jest Wietnam. Tam udział EV przekroczył 40 procent, a lokalny producent VinFast „praktycznie przejął cały rynek”, jak podaje IEA. Kluczem okazały się małe, przystępne cenowo modele.

W USA producenci próbowali podobnej strategii — obniżali ceny i wprowadzali tańsze wersje. Efekt? Minimalny. Bez dopłat i bez tanich modeli z Chin rynek nie ma jak się odbudować.
Ameryka w kontrze do globalnego trendu
Świat zmierza w stronę elektryfikacji, a ceny EV spadają szybciej niż kiedykolwiek. Jednak Stany Zjednoczone, zamiast korzystać z globalnej fali, stoją w miejscu — a momentami wręcz się cofają. Polityczne turbulencje, brak tanich modeli i kult dużych samochodów sprawiają, że Ameryka staje się rynkiem, na którym „elektryki” pozostają produktem dla wybranych, a nie dla mas – podsumowuje Rest of the World.
Oskar Włostowski






