W skrócie:
- Padł kolejny termin premiery nowej Tesli Roadster
- Koniec kwietnia 2026! – ogłosił Elon Musk na X
- Druga generacja Roadstera została „pokazana” już w 2017 roku
- Od dziewięciu lat zapowiedzi dotyczące debiutu i rozpoczęcia produkcji modelu były przekładane wielokrotnie
Kosmiczny Roadster
Roadster od dawna funkcjonuje bardziej jako symbol ambicji Tesli niż realny produkt. Kiedy marka pokazała prototyp drugiej generacji, robił on ogromne wrażenie: zapowiadano przyspieszenie od 0 do 96 km/h w 1,9 s, do 160 km/h w 4,2 s, przejazd ćwierć mili w 8,8 s, prędkość maksymalną ponad 400 km/h, zasięg 1000 km, napęd na cztery koła i cztery miejsca w kabinie. Te dane nadal widnieją na oficjalnej stronie modelu, choć mówimy o samochodzie, którego produkcja wciąż się nie rozpoczęła.
W tym właśnie tkwi największy problem z Roadsterem
W 2017 roku te parametry wyglądały jak doniesienia z kosmosu, ale od tamtej pory świat elektrycznych samochodów bardzo się zmienił. Tesla przez lata przesuwała projekt na dalszy plan, a konkurencja nie stała w miejscu.

Dziś Roadster nie wchodzi na pusty rynek, tylko do segmentu, który choć jest niszowy, to jednak poprzeczka zawisła w nim znacznie wyżej niż dziewięć lat temu. Dlatego nawet jeśli premiera faktycznie odbędzie się pod koniec kwietnia, to najważniejsze pytanie brzmi nie tylko „czy”, ale też „co dokładnie zostanie pokazane”.
To szczególnie istotne, bo sam Elon Musk przez lata dokładał do projektu kolejne, coraz bardziej spektakularne obietnice. Najgłośniejszą była wersja z pakietem SpaceX, w której Roadster miałby wykorzystywać małe silniki odrzutowe do poprawy osiągów.

W pewnym momencie Musk sugerował nawet sprint do 96 km/h w czasie poniżej jednej sekundy. Na razie jednak nie pokazano seryjnego auta, które potwierdzałoby choćby bazowe parametry z 2017 roku, nie mówiąc już o tych najbardziej futurystycznych.
Rywale z Chin coraz szybsi
Sytuacja rynkowa wokół Roadstera jest dziś dużo trudniejsza także dlatego, że segment ekstremalnie szybkich aut elektrycznych przestał być niszą bez realnych rywali. Po stronie klasycznych producentów hiperaut Tesla musi liczyć się choćby z Rimacem, ale coraz ważniejszy staje się też kierunek chiński.

Najgłośniejszym przykładem jest Yangwang U9, czyli elektryczny super samochód premium należącej do BYD marki Yangwang. W wersji torowej ten model ustanowił w 2025 roku rekord prędkości maksymalnej dla EV na poziomie 472,41 km/h. To pokazuje, że przewaga Tesli w obszarze „szokujących” osiągów nie jest już czymś oczywistym.
Ultra z Chin
Jeszcze ciekawszym rywalem z Chin jest Xiaomi SU7 Ultra. To wprawdzie nie klasyczny roadster ani hiperauto w tradycyjnym rozumieniu, ale samochód, który dobrze pokazuje tempo rozwoju chińskich producentów. Xiaomi deklaruje moc 1548 KM i przyspieszenie 0-100 km/h w 1,98 s.

Oznacza to, że Tesla nie może już liczyć wyłącznie na efekt „pierwszeństwa”. Dziś musi dostarczyć produkt, który nie tylko wygląda imponująco na papierze, ale rzeczywiście wytrzymuje porównanie z autami, które już są dostępne albo wchodzą na rynek.
Wyniki Tesli nie napawają optymizmem
To wszystko dzieje się w momencie, gdy sama Tesla jest pod znacznie większą presją niż wtedy, gdy wtedy, Roadster został zapowiedziany. Według oficjalnych wyników za 2025 rok firma zakończyła rok z przychodami na poziomie 97,7 mld dolarów, przy 3,8 mld dolarów zysku netto GAAP i 4,4 mld dolarów zysku operacyjnego. Na koniec roku Tesla miała też 44,1 mld dolarów gotówki, ekwiwalentów i inwestycji. Z finansowego punktu widzenia spółka nadal pozostaje bardzo silna, ale struktura biznesu zmienia się wyraźnie, a presja na podstawową działalność samochodową rośnie.
Trudne rynkowe otoczenie
Najlepiej widać to po dostawach. Tesla zakończyła 2025 rok z 1,79 mln dostarczonych samochodów, wobec 1,81 mln rok wcześniej, co oznacza drugi z rzędu roczny spadek dostaw. Sam czwarty kwartał przyniósł 495 570 dostaw i 459 445 wyprodukowanych aut, ale rynek coraz uważniej patrzy na to, czy firma jest w stanie wrócić na ścieżkę wzrostu w klasycznym biznesie motoryzacyjnym.
Reuters zwracał uwagę, że Tesla traci część dynamiki pod presją starzejącej się gamy, rosnącej konkurencji oraz zmieniających się warunków wsparcia dla EV. Musk stawia na biznesy pozasamochodowe, a auta zdają się schodzić na dalszy plan.
Niska baza w Chinach
W Chinach, które pozostają dla Tesli jednym z najważniejszych rynków, sytuacja także jest bardziej złożona niż dawniej. Reuters podał, że sprzedaż samochodów produkowanych w Szanghaju wzrosła w lutym 2026 roku o 91% rok do roku, ale było to częściowo efektem niskiej bazy. Jednocześnie konkurencja w Państwie Środka jest coraz ostrzejsza, a chińskie marki coraz odważniej wychodzą także do Europy. W Wielkiej Brytanii sprzedaż Tesli w marcu spadła o 37% rok do roku, czemu towarzyszyła wyraźnie rosnąca presja ze strony producentów z Chin.
Roadster ma znaczenie głównie wizerunkowe
W takim kontekście Roadster może mieć dla Tesli duże znaczenie wizerunkowe, nawet jeśli nie stanie się modelem wolumenowym. To byłby klasyczny „halo car” – samochód budujący prestiż technologiczny marki i przypominający, że Tesla nadal chce uchodzić za firmę wyznaczającą granice możliwości. Pytanie jednak, czy po tylu opóźnieniach taki efekt da się osiągnąć. Im dłużej projekt pozostaje w sferze obietnic, tym bardziej rośnie ryzyko, że zamiast zachwytu wywoła pytania o to, dlaczego firma tak długo kazała czekać na auto, które miało zmienić reguły gry już przed pandemią – dziś wydaje się, że to był… inny świat.
Tesla wróci do gry?
Termin podany przez Muska trzeba traktować ostrożnie. Roadster pozostaje jednym z najbardziej obciążonych opóźnieniami projektów w historii Tesli, a rynek, na który miał wejść jako sensacja, zdążył w międzyczasie dojrzeć i mocno się zagęścić. Jeśli prezentacja faktycznie odbędzie się pod koniec kwietnia, będzie to ważny moment dla marki. Ale dopiero seryjne auto, gotowe do produkcji i dostaw, pokaże, czy Tesla naprawdę wraca do gry w segmencie elektrycznych samochodów marzeń, czy tylko ponownie odświeża mit i pokazuje, że wszelkie zapowiedzi trzeba traktować z rezerwą.
Piotr Sobczyk
Źródło: Elon Musk/X






