W skrócie:
- BYD, największy na świecie producent aut elektrycznych, rozważa wejście do Formuły 1
- Wejście do elity motorsportu, to ogromny prestiż i reklama w globalnej skali
- Największym problemem BYD nie jest technologia, lecz wizerunek – zauważają eksperci
- W 2025 roku chińska firma sprzedała ponad 2,25 mln aut elektrycznych – najwięcej na świecie
BYD chce wzmocnienia
BYD od lat dominuje na rynku pojazdów elektrycznych, ale dopiero teraz zaczyna poważnie myśleć o wejściu na najwyższy poziom motorsportu. Jak podaje Bloomberg, chiński producent analizuje różne scenariusze, tzn. od przejęcia istniejącego zespołu Formuły 1 po budowę własnej struktury od zera.
Decyzji jeszcze nie ma, ale sam fakt, że temat trafił na biurka zarządu, pokazuje, jak bardzo BYD chce wzmocnić swoją globalną markę – oceniają dziennikarze.
W 2025 roku firma sprzedała ponad 2,25 mln aut elektrycznych, wyprzedzając Teslę, która dostarczyła 1,63 mln pojazdów. Jeszcze bardziej imponujący jest wzrost sprzedaży zagranicznej, czyli ponad 1 mln aut rocznie, co oznacza skok o 150 proc.

BYD celuje w 1,3 mln sztuk poza Chinami w tym roku. Mimo tego wolumenu marka wciąż nie cieszy się w Europie czy Australii takim prestiżem, jaki mają producenci premium. Dlatego, jak zauważa portal Electrek, wejście do F1 mogłoby rozwiązać problem szybciej niż jakakolwiek kampania marketingowa.
Alpine na celowniku
Najbardziej logicznym celem przejęcia wydaje się Alpine. Zespół należący do Renault już wcześniej sygnalizował zmiany strategiczne, tj. wycofanie z WEC (World Endurance Championship) po sezonie, rezygnację z własnego programu silnikowego i przejście na jednostki Mercedesa już od tego roku. To wszystko czyni Alpine potencjalnie atrakcyjnym partnerem dla BYD.

Problem w tym, że Renault oficjalnie nie chce sprzedawać zespołu. CEO Luca de Meo miał – według Bloomberga – odrzucić ofertę na poziomie 1,2 mld dolarów bez większej dyskusji, podkreślając, że F1 jest kluczowa dla wiarygodności marki Alpine. Mimo to rynek motorsportu zna wiele przypadków, w których „nigdy” okazywało się jedynie kwestią ceny.
Dlaczego teraz? Bo F1 staje się bardziej elektryczna
Od właśnie startującego sezonu 2026 Formuła 1 przechodzi na nowe regulacje dotyczące jednostek napędowych. Elektryczna część układu hybrydowego będzie generować 350 kW, czyli prawie trzykrotnie więcej niż obecnie, co oznacza, że około połowa mocy bolidu będzie pochodzić z silnika elektrycznego. Do tego dochodzą paliwa syntetyczne i większy nacisk na efektywność energetyczną.

Dla BYD, które produkuje własne baterie, silniki i elektronikę mocy, to idealny moment. Wcześniej wejście do F1 nie dawało bezpośrednich korzyści technologicznych. Teraz – jak zauważają branżowi dziennikarze – może stać się naturalnym przedłużeniem działalności badawczo‑rozwojowej.
Firma już pokazała, że potrafi budować ekstremalne pojazdy. Dowód? Elektryczny Yangwang U9 osiągnął 472 km/h podczas testów torowych i dysponuje mocą blisko 3000 KM. BYD otworzył też własny tor off‑roadowy w Chinach, co sugeruje rosnące ambicje w motorsporcie.

Bloomberg podkreśla, że BYD nie jest jedynym chińskim producentem zainteresowanym globalnym motorsportem. Chery współpracuje z organizatorami Le Mans, a Lynk & Co (Geely) już startuje w wyścigach długodystansowych. FIA również nie ukrywa, że chciałaby mieć w F1 producenta z Chin — prezydent Mohammed Ben Sulayem mówił o tym otwarcie, wskazując, że byłby to naturalny krok po wejściu Cadillaca.
Czy BYD naprawdę tego potrzebuje?
No właśnie! Amerykańscy eksperci stawiają sprawę jasno, a mianowicie, że największym problemem BYD nie jest technologia, lecz wizerunek. Firma produkuje świetne auta, ale w Europie czy Australii wciąż jest postrzegana jako marka „tańsza”, a nie „lepsza”. Hyundai przeszedł podobną drogę dzięki WRC i dziś nikt nie patrzy na niego z pobłażaniem. BYD chce powtórzyć ten manewr, tylko szybciej i na większą skalę.
Koszty? Owszem najlepsze (a w zasadzie najbogatsze – przyp. red.) zespoły F1 w skali roku wydają w totalu nawet 200-300 mln USD. Ale BYD w 2025 roku osiągnął przychody przekraczające 100 mld dolarów, więc firma może sobie pozwolić na taki kaprys.
Jakie marki są dziś zaangażowane w Formułę 1?
Według danych z oficjalnego kanału, czyli formula1.com, w F1 uczestniczą obecnie najważniejsze światowe koncerny motoryzacyjne, i to zarówno jako zespoły fabryczne, jak i dostawcy silników.
Zespoły fabryczne i producenci:
Ferrari – własne podwozia i silniki; dostawca dla Haasa.
Mercedes-AMG – zespół fabryczny i dostawca jednostek dla McLarena i Williamsa.
Renault (Alpine) – zespół fabryczny, choć 2025 to ostatni rok ich programu silnikowego.
Honda – dostarcza silniki Red Bullowi; od 2026 wyłączny partner Aston Martina.
Audi – przejmuje Saubera i debiutuje jako producent silników w 2026 roku.
General Motors (Cadillac) – od 2026 roku jako 11. zespół, początkowo z silnikami Ferrari.
Partnerstwa techniczne i silnikowe:
Ford – wraca do F1 w 2026 roku jako partner Red Bull Powertrains.
Aston Martin – obecnie z silnikami Mercedesa, od 2026 z Hondą.
Dostawcy jednostek napędowych:
2025: Mercedes, Ferrari, Renault, Honda RBPT
2026: Mercedes, Ferrari, Audi, Honda, Red Bull‑Ford
Oskar Włostowski






