Premiery 2026

Pierwszy elektryczny Caterham, czyli Project V za ponad 130 tys. USD

Zamiast centralnie umieszczonej baterii, zastosowano dwa oddzielne pakiety akumulatorów, z przodu i z tyłu auta
Źródło zdjęcia: Caterham

Pierwszy model elektryczny niszowej, brytyjskiej marki Caterham, z całą pewnością nie będzie rynkowym hitem. Jest jednak bardzo istotną premierą: bo otwiera nowe rejony dla elektromobilności i pokazuje, że napęd BEV nie musi stać w sprzeczności z niską masą auta i bezpośrednim prowadzeniem. Jest szansa, że Project V zadebiutuje jeszcze w tym roku.

W skrócie:

  • Elektryczny Caterham raczej nie stanie się rynkowym hitem, ale z pewnością zainteresuje zwolenników „szybkiej” elektromobilności  
  • Marka mówi wprost o „DNA”: lekkość, prostota i czysta frajda z jazdy mają być podstawowymi atutami auta
  • Project V – pierwszy model marki w formie zamkniętego coupé – zbliża się do produkcji
  • Cena za mniej niż 5 sek. do „setki”? Ponad 130 tys. USD

Pierwszy elektryczny Caterham

Caterham to firma, która szerokiej publiczności może być wręcz nieznana – a miłośnikom motoryzacji kojarzy się z lekkimi autami w stylu retro. To „kit cary”, czyli modele, które można kupić w formie zestawu części do samodzielnego złożenia w garażu. Świetnie sprawdzają się na torze i słyną z bardzo małej masy własnej, prostej konstrukcji i braku nowoczesnych systemów. Wydawałoby się, że elektromobilność do takiej marki kompletnie nie pasuje.

Caterham szykuje jednak elektryczny debiut

Project V – pierwszy model marki w formie zamkniętego coupé – zbliża się do produkcji, a prototypy są już regularnie testowane. Firma pokazała egzemplarz koncepcyjny podczas targów Tokyo Auto Salon 9 stycznia tego roku.

To ważny moment, bo Project V przez długi czas pozostawał tylko wizją na ekranie komputera. Teraz Caterham testuje: czy bateria wytrzyma powtarzalne obciążenia, jak zachowuje się auto w temperaturach skrajnych i czy masa – największy wróg elektrycznych sportowych aut – nie zabije tego, co w Caterhamie jest kluczowe. Sama marka mówi wprost o „DNA”: lekkość, prostota i czysta frajda z jazdy mają zostać nietknięte mimo przejścia na BEV.

W tle jest też cały techniczny ekosystem partnerów: słynna Yamaha odpowiada za e-axle, a XING Mobility za system bateryjny typu cell-to-pack chłodzony zanurzeniowo (ogniwa są otoczone płynem chłodzącym), który ma zapewniać stabilność termiczną przy wysokim obciążeniu – czyli dokładnie tam, gdzie sportowe EV najczęściej mają problemy.

Zasięg? To nie jest kluczowe

Caterham nie zamierza się ścigać na kilometry według WLTP: w komunikacji tego modelu przewija się myślenie bardziej w stylu klasycznych lekkich, sportowych aut: zasięg ma być „sensowny”, ładowanie wystarczająco szybkie, a kluczowe ma pozostać prowadzenie.

Osiągi mają być dobre, ale nie będą wcale kosmiczne: od 0 do 100 km/h auto rozpędzi się w mniej niż 5 sekund, pojedzie maksymalnie 230 km/h, zasięg to ok. 400 km. Akumulator o pojemności 47 kWh nie jest jak na te czasy duży, ale liczy się tu przecież niska masa własna. Maksymalna moc ładowania: 100 kW.

Project V świadomie odrzuca klasyczną architekturę typu „skateboard”, powszechną w nowoczesnych EV. Zamiast centralnie umieszczonej, płaskiej baterii, zastosowano dwa oddzielne pakiety akumulatorów, rozmieszczone z przodu i z tyłu auta. Ten zabieg jest podyktowany dynamiką jazdy – Caterham chce zachować charakter prowadzenia znany z modelu Seven.

Chodzi o sposób, w jaki samochód reaguje na zmianę kierunku, obciążenia i balans w zakręcie. W praktyce oznacza to niżej osadzony fotel kierowcy, inne rozłożenie masy i bardziej „mechaniczne” odczucia zza kierownicy niż w typowym elektryku. Samochód ma ważyć 1430 kg: jak na elektryka, to bardzo niska wartość.

Czy to wszystko się uda?

Warto zauważyć, że elektryczne sportowe coupé to segment, w którym nawet „wielcy” mają pod górkę – opóźnienia i korekty strategii u producentów mainstreamowych premium są faktem, bo popyt na sportowe BEV nie rośnie tak szybko, jak w SUV-ach. Mówiąc prościej: zamożni klienci nie marzą wcale o elektrycznym coupe.

I między innymi dlatego nowy Caterham jest tak interesujący: to nie jest marka, która musi „robić elektryka, bo tak wypada”, tylko taka, która ryzykuje własną tożsamością. To odważna misja, ale dobrze jest widzieć, że nawet tacy tradycjonaliści, jak Caterham, dostrzegają, że przyszłość jest elektryczna.

Co ciekawe, po raz pierwszy ten model marki będzie sprzedawany za Oceanem, a Stany Zjednoczone są wskazywane jako „kluczowy rynek” dla projektu. Cena ma tam startować od okolic 135 tysięcy dolarów (ok. 480 000 zł).

Poniżej zestawienie liczb, które Caterham komunikuje jako „target values”, czyli parametry docelowe na tym etapie rozwoju (mogą się jeszcze zmienić wraz z postępem testów).

ParametrWartość
NapędBEV, tylny napęd, pojedynczy e-axle Yamahy
Moc maksymalna200 kW (268 KM / 272 PS)
0-100 km/h< 5,0 s
Prędkość maksymalna230 km/h
Zasięg (WLTP)400 km
Akumulator47 kWh
Ładowanie DC20-80% w 20 min przy 100 kW
Masa pojazdu1430 kg
Wymiary (dł./szer./wys.)4350 / 1850 / 1230 mm
Rozstaw osi2630 mm
Zawieszeniepodwójne wahacze przód i tył
Oponyprzód 235/35 R19; tył 285/30 R20

Piotr Sobczyk

Fot. Caterham

REKLAMA