W skrócie:
- Air Canada zawiesiła rejsy na Kubę
- Powód? Kłopoty z dostawami paliwa lotniczego na wyspę
- Od dziś nie można tam zakupić paliwa w systemie komercyjnym
- Kanadyjski przewoźnik latał do tej pory na Kubę średnio 16 razy tygodniowo
- Rejsy warunkowo wstrzymano do końca kwietnia
Air Canada wstrzymuje loty
Decyzja Air Canada nie dotyczy tylko zawieszenia sprzedaży biletów czy modyfikacji siatki połączeń. Przewoźnik wprost komunikuje, że problemem jest dostępność paliwa do samolotów na miejscu. Według zapowiedzi, od 10 lutego paliwo lotnicze ma nie być komercyjnie dostępne na lotniskach na wyspie, co uderza w regularną obsługę rejsów, zwłaszcza przy rotacjach wymagających zatankowania przed wylotem powrotnym.
W praktyce wygląda to tak: Air Canada w najbliższych dniach ma utrzymać „pół” rozkładu – ale tylko w tym sensie, że będzie wykonywać odcinki z Kuby do Kanady, by ewakuować klientów. Żeby to było możliwe, samoloty polecą na Kubę bez pasażerów, a następnie wrócą wypełnione osobami, które utknęły na wakacjach (w większości chodzi o klientów Air Canada Vacations). Linia zapowiada też tankowanie „na zapas” (tzw. tankering) i – jeśli zajdzie potrzeba – techniczne międzylądowania w celu uzupełnienia paliwa w drodze powrotnej.
Wiele połączeń anulowanych
Skala połączeń, które chwilowo znikają, jest dla Kuby odczuwalna: Air Canada lata średnio 16 razy tygodniowo z Toronto i Montrealu do czterech miejsc docelowych (m.in. Varadero i Cayo Coco/Jardines del Rey, a sezonowo także Holguín i Santa Clara). Te rejsy są teraz wstrzymane, z zapowiedzianym warunkowym terminem wznowienia od 1 maja (linia zastrzega, że to zależy od rozwoju sytuacji).
To nie jest problem tylko jednego przewoźnika. Z doniesień cytowanych przez media wynika, że również inni kanadyjscy operatorzy zaczęli ograniczać lub zawieszać operacje na Kubę, a część europejskich linii rozważa logistykę z międzylądowaniami na tankowanie w krajach regionu.
Dlaczego paliwo lotnicze „znika” z lotnisk?
Braki paliwa lotniczego są efektem pogłębiającego się kryzysu energetycznego na Kubie, który nasilił się po działaniach USA wymierzonych w dostawy ropy i paliw z Wenezueli – głównego dostawcy dla Hawany. Amerykańskie embargo i blokowanie eksportu z Caracas przerwały regularne dostawy, a kubańskie władze ostrzegły linie lotnicze, że od połowy lutego paliwo na lotniskach może być niedostępne lub niestabilne.
Loty „na oparach”
Sama idea „tankerowania” nie jest niczym egzotycznym – linie czasem zabierają więcej paliwa z lotniska wylotu, gdy na lotnisku docelowym paliwo jest drogie, trudniej dostępne albo są przewidywane opóźnienia.

Różnica polega na tym, że tutaj mówimy o scenariuszu, w którym paliwo na miejscu może w ogóle nie być dostępne komercyjnie, więc przewoźnik planuje loty tak, aby uniezależnić się od tankowania w Hawanie, Varadero czy na innych kubańskich lotniskach.
To zwiększa masę startową i może ograniczać elastyczność (np. ładunek). W lotnictwie jest to procedura możliwa do opracowania – o ile da się ją sensownie zaplanować i utrzymać marginesy bezpieczeństwa, stąd także zapowiedź ewentualnych technicznych międzylądowań na tankowanie.
Co z pasażerami?
W komunikacie Air Canada widać dwa priorytety: po pierwsze sprowadzenie do domu ok. 3 tys. osób będących już na Kubie, po drugie rozliczenie tych, którzy mieli wylatywać w najbliższych dniach. Dla klientów Air Canada Vacations ma działać automatyczna polityka zwrotów za odwołane wyloty (bez konieczności kontaktu z infolinią), a osoby będące na miejscu mają dostać wsparcie lokalnych przedstawicieli touroperatora.
Ograniczenie ruchu turystycznego z pewnością uderza mocno w gospodarkę Kuby – wpływy z turystyki są istotną pozycją w budżecie tego zmagającego się problemami kraju.
PMA
