- W 2024 roku po Pradze jeździło ponad 16 tys. taksówek
- Średnia wieku? 10 lat
- Od 2027 roku zezwolenia będą wydawane pojazdom spełniającym, co najmniej normę emisji spalin Euro 6d
- Od stycznia 2030 roku po ulicach Pragi będą mogły legalnie jeździć już tylko taksówki w pełni elektryczne lub napędzane wodorem
- W ciągu czterech lat w Pradze ma powstać do 4,5 tys. punktów ładowania AC i do 200 DC
Praga z ekologicznymi taksówkami. Celem poprawa jakości powietrza
Praga szykuje jedną z najbardziej radykalnych zmian w zasadach funkcjonowania rynku taxi w Europie Środkowej. Władze czeskiej stolicy zapowiedziały stopniowe, ale konsekwentne zaostrzenie wymogów technicznych i emisyjnych dla samochodów świadczących usługi przewozu osób. Cel jest jasno określony, a jest nim poprawa jakości powietrza, odmłodzenie floty oraz uporządkowanie rynku, który od lat zmaga się z narastającymi problemami.
Jak informuje branżowy portal fuelcellsworks.com, tłem dla planowanych regulacji jest wyraźnie starzejąca się flota taxi oraz gwałtowny wzrost liczby pojazdów poruszających się po praskich ulicach. Jeszcze w 2017 roku w stolicy Czech zarejestrowanych było mniej niż 3 tysiące taxi. W 2024 roku było ich już ponad 16 tysięcy. Jednocześnie rośnie udział samochodów spełniających jedynie normy Euro 4 i Euro 5, a średni wiek pojazdu taxi w Pradze przekroczył 10 lat.

Miasto postanowiło zareagować i zmienić status quo. Zgodnie z obecnymi planami, od 1 sierpnia 2027 roku nowe zezwolenia na świadczenie usług taxi będą otrzymywać wyłącznie samochody spełniające co najmniej normę emisji spalin Euro 6d. Ale to dopiero etap przejściowy, bo od 1 stycznia 2030 roku po ulicach Pragi będą mogły legalnie jeździć już tylko taksówki w pełni elektryczne lub napędzane wodorem.
Argumenty
Władze miasta podkreślają, że harmonogram został rozpisany celowo w kilku krokach, aby dać przedsiębiorcom czas na wymianę floty. Jak tłumaczy wiceburmistrz Pragi ds. transportu Jaromír Beránek, specyfika pracy taxi sprawia, że samochody te zużywają się znacznie szybciej niż prywatne auta. Średni dzienny przebieg praskiej taksówki wynosi od 250 do 300 kilometrów, a pojazdy obsługujące platformy takie jak Uber czy Bolt potrafią pokonywać nawet dwukrotnie większe dystanse. W praktyce oznacza to, że nowy samochód spalinowy po czterech latach eksploatacji miałby na liczniku ponad 350 tysięcy kilometrów i zbliżałby się do kresu swojej użyteczności – argumentują prascy włodarze.
Miasto przekonuje, że nowe regulacje nie mają na celu ograniczania dostępności usług taxi, lecz poprawę ich jakości i zmniejszenie obciążeń zdrowotnych dla mieszkańców. Według szacunków ratusza dodatkowe koszty związane z elektryfikacją floty wyniosą zaledwie kilka koron czeskich na kilometr i – ze względu na silną konkurencję na rynku – nie muszą automatycznie przełożyć się na wyższe ceny przejazdów.
Inwestycje w infrastrukturę
Równolegle Praga planuje intensywną rozbudowę infrastruktury ładowania. Do 2030 roku ma powstać od 4 do 4,5 tysiąca standardowych punktów ładowania oraz od 150 do 200 stacji szybkich i ultraszybkich, co ma umożliwić obsługę nawet 120 tysięcy samochodów elektrycznych. Inwestycje mają być finansowane wspólnie przez miasto, prywatnych inwestorów oraz samych operatorów taxi. Nowe wymogi techniczne są częścią szerszego pakietu zmian obejmującego także ostrzejsze kryteria dla kierowców, większe obowiązki raportowe dla platform cyfrowych i skuteczniejszą kontrolę rynku – zapowiada miasto.

Inni już mają zeroemisyjną flotę
Praga nie jest jednak wyjątkiem. Podobną drogę już kilka lat temu obrała Kopenhaga, która dziś często stawiana jest za wzór zielonej transformacji transportu miejskiego. Duńskie władze zapowiedziały, że od 2025 roku wszystkie nowe taksówki w stolicy nie mogą emitować CO₂ ani zanieczyszczeń powietrza, a do 2030 roku cały poruszający się po mieście tabor taxi ma być zeroemisyjny.

OW
