Energia

2500 GW projektów utknęło w kolejkach przyłączeniowych. Sieć najsłabszym ogniwem

Zmian w systemie energetycznym są faktem. Problemem są jednak kwestie przyłączeniowe
Źródło zdjęcia: Freepik.com

Międzynarodowa Agencja Energetyczna nie pozostawia złudzeń: światowa gospodarka wchodzi w „Wiek Elektryczności”, w którym zapotrzebowanie na prąd będzie rosło średnio o ponad 3,5 procent rocznie do końca dekady, napędzane przez samochody elektryczne, centra danych, sztuczną inteligencję i klimatyzację. Raport „Electricity 2026” pokazuje, że po stronie generacji sytuacja jest optymistyczna – odnawialne źródła zrównały się z węglem w 2025 roku i zaczynają go wyprzedzać, a energetyka jądrowa osiągnęła historyczne maksimum. Problem leży gdzie indziej: w infrastrukturze. Ponad 2500 GW projektów – od farm wiatrowych po centra danych – utknęło w kolejkach przyłączeniowych, czekając latami na decyzje operatorów sieci. IEA określa ten zator jako jedno z największych ograniczeń dla rozwoju czystej energii. Paradoksalnie, część problemu można rozwiązać szybko.

W skrócie:

  • Wzrost zapotrzebowania >3,5% rocznie do 2030 – globalny popyt na energię elektryczną rośnie najszybciej w historii, napędzany przez EV, centra danych, AI, przemysł i klimatyzację, gospodarki rozwinięte odpowiadają za ~20% przyrostu, IEA nazywa to „Wiekiem Elektryczności”
  • OZE i atom dostarczą 50% energii, ale… – odnawialne źródła zrównały się z węglem w 2025 i zaczynają go wyprzedzać, energetyka jądrowa osiągnęła historyczne maksimum, ale to już nie generacja jest głównym wyzwaniem
  • 2500 GW utknęło w kolejkach przyłączeniowych – farmy wiatrowe, fotowoltaika, magazyny energii i centra danych czekają latami na przyłączenie, infrastruktura sieciowa stała się największym ograniczeniem dla rozwoju czystej energii, IEA określa to jako „zator”
  • Potrzebny wzrost inwestycji o 50% do 2030 – modernizacja i elastyczne podejście mogłyby odblokować 1600 GW bez budowy nowych linii, ale globalne inwestycje w sieci muszą wzrosnąć o ~50%, dodatkowe ryzyka: starzejąca się infrastruktura, ekstremalne zjawiska pogodowe, cyberataki, sabotaże

Obawy o wzrost

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) nie pozostawia złudzeń i mówi wprost – światowa gospodarka wchodzi w etap, w którym elektryfikacja staje się głównym motorem wzrostu zapotrzebowania na energię. W raporcie „Electricity 2026” IEA podaje, że globalne zużycie prądu będzie rosło średnio o ponad 3,5 proc. rocznie do końca dekady, czyli w wiele szybciej niż całkowite zapotrzebowanie na energię. To tempo napędzają samochody elektryczne, centra danych i rozwój sztucznej inteligencji, rosnące zużycie prądu w przemyśle oraz coraz większa liczba klimatyzatorów w coraz cieplejszym klimacie.

Po latach stagnacji także gospodarki rozwinięte wracają na ścieżkę wzrostu zużycia energii elektrycznej. Według IEA będą odpowiadać za około jedną piątą globalnego przyrostu popytu do 2030 roku. Agencja nazywa ten moment „Wiekiem elektryczności”, tzn. okresem, w którym prąd staje się podstawowym paliwem rozwoju.

OZE i atom

Po stronie podaży obraz jest pozornie optymistyczny. Odnawialne źródła energii, wspierane rekordowymi instalacjami fotowoltaiki, praktycznie zrównały się z węglem w globalnej produkcji energii w 2025 roku, a teraz zaczynają go wyprzedzać. Równocześnie energetyka jądrowa osiągnęła historyczne maksimum. Do końca dekady OZE i atom mają dostarczać połowę światowej energii elektrycznej, ale pod warunkiem, że nie pogłębią się problemy z przyłączaniem nowych mocy do sieci – czytamy w opracowaniu.

I tu zaczyna się to, co niepokoi ekspertów. IEA podkreśla, że to już nie generacja jest największym wyzwaniem, lecz infrastruktura. Na całym świecie w kolejkach przyłączeniowych utknęło ponad 2500 GW projektów (od farm wiatrowych i fotowoltaicznych, przez magazyny energii, po energochłonne centra danych). W wielu krajach inwestorzy czekają latami na decyzję, czy w ogóle mogą podłączyć się do sieci. Agencja określa ten zator jako jedno z największych ograniczeń dla rozwoju czystej energii.

2500 GW projektów utknęło w kolejkach przyłączeniowych. Sieć najsłabszym ogniwem - ORLEN chce wykorzystac potencjal OZE 1
Źródło: Orlen

Światełko w tunelu

Paradoksalnie, część problemu można rozwiązać szybciej, niż mogłoby się wydawać. IEA szacuje, że wdrożenie technologii zwiększających przepustowość istniejących sieci oraz zmiana zasad przyłączania mogłyby odblokować nawet 1600 GW projektów i to bez konieczności budowy nowych linii przesyłowych. To jednak wymaga modernizacji infrastruktury i bardziej elastycznego podejścia operatorów – zwracają uwagę branżowi eksperci.

Magazyny energii w skali sieciowej już dziś pomagają stabilizować systemy o rosnącym udziale źródeł zależnych od pogody. Najszybciej rozwijają się w Kalifornii, Teksasie, Niemczech, Australii Południowej i Wielkiej Brytanii, gdzie pełnią rolę błyskawicznie reagującej rezerwy mocy.

Koszty – główny problem

Bolączką pozostają jednak koszty. IEA wylicza, że globalne inwestycje w sieci elektroenergetyczne muszą wzrosnąć o około 50 proc. do 2030 roku, aby nadążyć za rosnącym zapotrzebowaniem. Tymczasem ceny energii dla gospodarstw domowych w wielu krajach rosną szybciej niż dochody, a wysokie koszty prądu coraz mocniej uderzają w przemysł.

Raport zwraca też uwagę na rosnące ryzyka dla bezpieczeństwa sieci, tj.: starzejącą się infrastrukturę, ekstremalne zjawiska pogodowe, cyberataki i fizyczne sabotaże. Modernizacja systemów sterowania i wzmocnienie ochrony infrastruktury krytycznej stają się koniecznością, jeśli sieci mają wytrzymać kolejną falę elektryfikacji.

Wnioski? Kilka – popyt na energię rośnie, czysta generacja przyspiesza, ale sieć staje się najsłabszym ogniwem. Bez szybszych pozwoleń, inteligentnych technologii sieciowych i realnych reform regulacyjnych transformacja energetyczna może uderzyć w twardą, fizyczną barierę.

Oskar Włostowski

REKLAMA