W skrócie:
- Ekstremalny test w -21°C przez 10 godzin – Łukasz Lewandowski z EV Klub Polska zostawił Teslę Model 3 w trybie kempingowym z ogrzewaniem do 20°C, auto zużyło z 52% do 18% baterii (34% w sumie), co daje zaledwie 3,4% pojemności na godzinę
- Zapas energii z nadmiarem – po 10 godzinach ogrzewania pozostało 18% baterii wystarczające na dojazd do ładowarki lub celu, gdyby test rozpocząć ze 100% naładowania, po 10 godzinach zostałoby 66% pozwalające na pokonanie dużego dystansu nawet w zimowych warunkach
- Mit o szybkim rozładowaniu obalony – eksperyment przeprowadzony podczas „ataku zimy” (sytuacja jak na S7) pokazuje, że samochód elektryczny może bezpiecznie ogrzewać kabinę przez kilkanaście do kilkudziesięciu godzin w zależności od pojemności baterii i stanu naładowania
Jak jest naprawdę?
Rzeczywiście, zapewne każdy kierowca auta EV zauważył, że gdy jest naprawdę zimno, zasięg spada, a zużycie energii rośnie. To normalne i wynika z fizyki i konstrukcji baterii – warto zresztą zauważyć, że zużycie paliwa aut spalinowych również rośnie zimą. Czy jednak w aucie elektrycznym dałoby się spać podczas mrozów? Czy zachowa ono odpowiednio dużo energii, by po takiej sytuacji, jak na S7, najpierw przez kilkanaście godzin ogrzewać kierowcę i pasażerów, a potem jeszcze dojechać, choćby i do ładowarki?
Zapraszamy do obejrzenia filmu z prostym eksperymentem na ten temat. Łukasz Lewandowski z EV Klub Polska postawił pod domem swoją Teslę Model 3, bez podłączania jej do ładowania. Na zewnątrz w nocy panował siarczysty mróz: sięgał -21 stopni Celsjusza. Nie mówimy więc o lekkim przymrozku, a o iście arktycznych warunkach.
W momencie, gdy eksperyment się zaczął, w akumulatorach było energii na 52%. Temperatura wskazywana przez auto to -17 stopni, a na zegarze wybiła godzina 23:00. Łukasz zostawił samochód na 10 godzin w trybie kempingowym. To ustawienie stworzone do spędzania nocy w aucie. Gdy je włączymy, samochód nie wyłączy się po godzinie czy dwóch bezczynności i będzie utrzymywał we wnętrzu zadaną temperaturę. W tym wypadku ustawiono komfortowe 20 stopni.
Ile energii zostało w akumulatorach po 10 godzinach?
Rano, o 9:00, Tesla miała jeszcze 18% prądu. W środku cały czas było ciepło. Z 52% przez 10 godzin stania i ogrzewania kabiny do 20 stopni Celsjusza zrobiło się 18%. Daje to 34% zużycia, czyli… zaledwie 3,4% na godzinę.
Weźmy pod uwagę, że gdyby rozpocząć test z baterią naładowaną do 100%, po 10 godzinach ogrzewania na mrozie zostałoby energii na 66%, co nawet w zimowych warunkach pozwala nam jeszcze na pokonanie dużego dystansu. Ale i 18%, które pozostało w testowym aucie, bez problemu pozwoli na dotarcie do ładowarki, albo i do celu.
„Nie dajcie sobie wmówić, że samochody elektryczne w mroźną noc rozładują się po dwóch godzinach” – takim zdaniem kończy się film z eksperymentem. Faktycznie – czarno na białym widać tu, czemu przeciwnicy elektromobilności nie mają racji. W przypadku, gdy trzeba spędzić noc (nawet mroźną) w „elektryku”, można spokojnie ustawić ogrzewanie i nie martwić się o stan naładowania. Jak widać, zużycie związane z ogrzewaniem samochodu jest niewielkie (niewiele ponad 3% pojemności baterii na godzinę).
Film jasno pokazuje zatem, że w samochodzie elektrycznym, w zależności oczywiście od pojemności baterii i stanu jej naładowania – jesteśmy w stanie w komfortowych warunkach podczas siarczystych mrozów spędzić od kilkunastu do kilkudziesięciu godzin bez obawy o to, że samochód się rozładuje.

Warto wspomnieć również, że gdyby mróz był mniejszy (np. -5 stopni) to samochód byłby jeszcze bardziej wydajny i przez jeszcze dłuższy czas mógłby bez problemu ogrzewać kabinę.
Tak naprawdę, sytuacja jest nawet lepsza niż w aucie spalinowym: nie emitujemy spalin, nie ma groźby zatrucia, nie ma obaw o to, że silnik na wolnych obrotach się wychłodzi, nie ma zagrożenia, że zostaną zasypane kanały z lotem powietrza do silnika, a kabina jest ogrzewana cicho, równomiernie i sprawnie. Kolejny mit na temat elektromobilności obalony. Najlepiej robić to właśnie – jak tutaj – na przykładzie prostego eksperymentu.
Łukasz Lewandowski i Piotr Sobczyk
